Tunezja – Sidi Bou Said

Sidi Bou SaidByć na wczasach Tunezji i nie zobaczyć Sidi Bou Said? To błąd niewybaczalny! Jedną z najbardziej romantycznych miejsc nad morzem Śródziemnym swą sławę zawdzięcza miłości. Wedle legendy bowiem król Francji Ludwik IX święty wcale nie zmarł podczas wyprawy krzyżowej i nie został pochowany pod Kartaginą, lecz zakochawszy się w berberyjskiej księżniczce potajemnie opuścił swą świtę i nawrócił się na islam.

Tak francuski król, już jako Abu Said, rozpoczął zupełnie nowe życie. Wkrótce uznano go za świętego, gdyż potrafił uzdrowić po ukąszeniu skorpiona, zaś po śmierci został okrzyknięty patronem piratów, natomiast o turystycznym sukcesie miasta przesądziła miłość barona Rudolfa d’Erlangera. Młodzieńiec pochodzący z solidnej francusko-niemieckiej rodziny był kształcony na bankiera. I wszystko było by dobrze, gdyby nie wakacyjna wycieczka do Tunezji. Zachwyciła go tutejsza muzyka, bez żalu porzucił perspektywę kariery i przeniósł się tu na stałe. Resztę życia poświęcił na studiowanie i opisywanie arabskiej muzyki, poświęcając jej 6-tomową księgę. Wkrótce też wybudował tu pałac nazwany Ennejma Ezzahra (Jaśniejąca Gwiazda). Była to rezydencja wielce imponująca, bo mająca ponad 2 tysiące metrów kwadratowych. Otoczona tarasowymi ogrodami, a że pałac wzniesiono na klifie stał się on wizytówką miasta. To właśnie on dał początek dzisiejszemu Sidi, gdyż wszechobecne błękitne dekoracje zostały niebawem skopiowane w architekturze wokół pałacu.

Baron chętnie spraszał gości ze świata, by pochwalić się kolejnymi odrestaurowanymi pałacami. Nic więc dziwnego, że sława tego miasta szybko dotarła do Europy. W krótce do Sidi Bou Said zaczęły ściągać tłumy francuskich intelektualistów oczarowanych wprost niezwykłą urodą tego miejsca. Bez względu na to jaką trasę wybierzemy do zwiedzania miasta musimy chodzić po nim pieszo. Malutkie uliczki zupełnie nie nadają się by przemierzać je w aucie. Dzięki temu odkryjemy dziesiątki stylowych zaułków.

Najpiękniej jest o zmierzchu, gdy koncert zaczynają cykady. Wcześniej czy później trafimy do malowniczo położonej na klifie kawiarni Cafe Sidi Chabanne, zachwyca połączeniem biei i błękitu, zaś rozciągająca się stąd panoramą Zatoki Tuniskiej jest uważana przez wielu za najpiękniejszy widok w całym kraju. Nic więc dziwnego, że wszyscy fotografują się na tym tle, ale to miejsce ma też swój sekret. Otóż w środku kawiarni obok stolików widać budyneczek z białą kopułą i czerwono-zielonymi drzwiami. To grobowiec muzyka i mistyki Sidi Chabanne, który 1870 r. utworzył tu zawiję, czyli bractwo religijne. Trzeba przyznać, że wybrał do modlitw miejsce przepiękne.

Przelot z Warszawy do Tunisu znajdziemy w cenie od 800 do 2000 zł, operuje linia lotnicza LOT, Air France lub Turkish Airlines z Tunisu do Sidi Bou Said dojedziemy w 25 minut, pociągiem TGM w cenie około 2 zł lub taksówką za około 30 zł, można też wybrać się na jednodniową wycieczkę na przykład z popularnego kurortu Hammamet. W lecie możemy skorzystać z lotów czarterowych biur podróży